Opowieści metaforyczne: Mysia wizjonerka

Aktualizacja: cze 5


W pewnym lesie mieszkały tylko cztery kręgowce: wąż, kot, sowa i mysz. Las był niewielki, ale okolony drogą szybkiego ruchu z jednej strony i przepaścią z drugiej. Stworzenia, które miały okazję uciec z tego miejsca przed budową drogi zrobiły to, natomiast maruderzy stali się więźniami skrawka leśnej gęstwiny. Wszystkim oprócz myszy doskwierał głód. Dlatego gryzoń stał się celem trzech mięsożerców, polowali na niego za dnia jak i w nocy. Konkurowali ze sobą przy tym psując sobie szyki i udaremniając podchody. W końcu wycieńczone zwierzęta legły na mchu bez siły.

- Przyjdzie nam umrzeć – powiedziała sowa i patrząc na węża pożałowała, że straciła swoje siły na polowanie na mysz, podczas gdy wąż wydał się jej jeszcze smaczniejszym kąskiem.

- Nie mam siły ruszyć choćby łapą – powiedział kot i pożałował, że nie upolował wcześniej sowy, choć miał tyle okazji ku temu.

- Ssssssssssstrasznie jestem wycieńczony – zasyczał wąż i pożałował, że nie ukąsił kota lub sowy wtedy, kiedy miał ku temu okazję.

Kiedy tak rozważali swoje błędne decyzje podeszła do nich mysz, pulchna i zadowolona, ponieważ dla niej las był ogrodem obfitości – Czekałam na ten moment – przyznała z zadowoleniem.

- No to się doczekałaś – powiedział kot – umrzemy i nikt ci nie będzie zagrażał.

- Tak! Tłusta myszko, doczekałaś się – westchnęła sowa i z bólem odczuła ciężar swojej porażki.

- Ssssssssssssss z pewnością pomrzemy – stwierdził wąż.

Myszka uśmiechnęła się cwaniacko, co sprawiło, że kot, sowa i wąż poczuli się całkowicie przegrani – Nie na to czekałam – powiedziała, wzbudzając zadziwienie zdechlaków – czekałam na moment, kiedy będę mogła z wami bezpiecznie porozmawiać.

Mysz, sowa i kot milczeli w poczuciu absolutnego niedowierzania.

- Otóż – kontynuowała mysz – od dawna chciałam wam zaproponować współpracę, ale nie miałam jak. Ciągle ze sobą konkurowaliście i polowaliście na mnie. Teraz, kiedy leżycie bez sił, jest wystarczająco spokojnie i bezpiecznie, by opowiedzieć wam o moim pomyśle. Fakt, iż jesteśmy tutaj we czworo, wydaje się być zrządzeniem losu, cała otaczająca nas zieleń należy tylko do nas…

- My nie jemy zieleniny – wtrącił kot, który nie widział powodu, żeby cieszyć się z trawy i liści.

Mysz pokiwała głową – To jasne, że nie widzicie wszystkich możliwości, które daje nam obecna sytuacja. Nie przyglądaliście się dość wnikliwie otaczającemu nas lasowi, widziałam to i było mi was żal. Goniliście za mną, jakbym była jedynym rozwiązaniem waszego problemu - mysz uśmiechnęła się - Poniekąd mieliście rację. Teraz zamierzam wam pomóc.

- Ciekawe jak… - sowie nie przychodził do głowy żaden pomysł.

- Jak wiecie mogę wędrować gdzie zechcę, zwiedzam podziemne korytarze, korony drzew, poszycie. Las nie stanowi dla mnie tajemnicy. Pewnie was to zadziwi, ale nie jesteśmy jedynymi stworzeniami w tym skrawku zieleni, jest tu dużo owadów, robaków, dżdżownic, gąsienic. Tu aż się od nich roi.

- Blech! Nie zjem żadnego robala – oburzył się kot.

- Wtedy robal zje ciebie – odpowiedziała zawadiacko mysz – robaki dobiorą się do was zaraz po tym, jak zdechniecie. Tego właśnie chcecie?

- Ja nie zamierzam zdechnąć – powiedziała sowa, która zauważyła mrówkę przechodzącą obok jej dzioba i wyobraziła sobie jak staje się jej pożywieniem.

- Sssssskąd mamy wziąć siłę na polowanie na robaki? – zasyczał wąż.

- Nakarmię was, ale przedtem musicie mi coś obiecać.

- Co tylko zechcesz – miauknął kot – obiecamy.

- Obiecać i dotrzymać obietnicy – mysz musiała się upewnić, że umowa będzie wiążąca.

- Dotrzymamy – zwierzęta powiedziały równocześnie.

- Obiecajcie więc, że kiedy już odzyskacie siły nie będziecie polować ani na mnie, ani na siebie wzajemnie! – wykrzyknęła mysz – Obiecajcie, że będziemy dla siebie jak rodzina!

O ile kot, sowa i wąż spodziewały się pierwszej części obietnicy, o tyle deklaracja bycia rodziną wywarła na nich oszałamiające wrażenie. To wydawało się być niemożliwe, żeby ssak, ptak, gad i gryzoń stanowiły jedną familię.

- Rodzina? – powtórzyła sowa z niedowierzaniem.

- Tak rodzina! – wykrzyknęła mysz.

- Obiecuję! – powiedział kot, któremu zdawało się, że kiszki grają marsz pogrzebowy.

- To i ja obiecuję ssssprossstać – syknął wąż.

- Nie będę gorsza! Obiecuję! – huknęła sowa.

Mysz odkarmiła swoich nowych braci i siostrę, sprawiła, że nabrali sił i przyzwyczaili się do nowej diety. Po długim czasie, kiedy bardzo już zżyli się ze sobą i zaczęli współpracować, mysz wyjawiła im dlaczego nie pozwoliła, by umarli z głodu – Chciałam mieć towarzystwo, bo dla myszy samotność jest gorsza od śmierci – powiedziała.

- Nie przeszkadzało ci, że jesteśmy tacy różni? – zapytała sowa.

- Kiedy wyobrażałam sobie, że jesteście dziwnymi myszami, to robiło mi się lepiej, weselej.

- Jesteś naprawdę walnięta i masz walnięte pomysły – zaśmiał się kot.

- Tak, wiem – przyznała z uśmiechem mysz – Jeśli mowa o pomysłach, to przyszedł mi do głowy kolejny. Wyobraziłam sobie jak sowa przenosi każdego z nas nad przepaścią do tego lasu, który widać w oddali. We czwórkę powinniśmy dać sobie w nim radę, a może nawet poznamy kogoś interesującego…

- Sssssspryciara – powiedział z uznaniem wąż.

- Hu! Hu! Prawdziwa mysia wizjonerka – zaśmiała się sowa.

- Jeśli sowa miałaby mnie unieść, to musiałbym się odchudzić – stwierdził kot i poklepał się po brzuchu – od jutra jem połowę porcji.



KONIEC


Ach! No tak! Zapomniałam dodać morał :), który brzmi: "Marzenia i brak uprzedzeń mogą prowadzić do zaskakujących rozwiązań". Bądźcie jak owa mysz <3



54 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie