Opowieści metaforyczne: Opowieść druga. Mędrzec Bazyli


W małej wsi pod Lublinem mieszkał mędrzec Bazyli, który słynął nawet ze swojej przenikliwości i znajomości ludzkiej natury. Wielu ludzi po rozmowie z nim odmieniło swoje życie, wielu było mu wdzięcznych, wielu chciało go również naśladować. Chętnych do przejęcia wiedzy od starca nie brakowało. Niejeden młodzian widział siebie jako władczego i majętnego uzdrawiacza, który na dodatek obdarzany jest powszechnym szacunkiem. Niejeden wiedziony tą wizją pukał do drzwi mędrca, licząc na zakwalifikowanie się do roli ucznia. Podobnie było z Karolem, synem młynarza, który pewnego, letniego poranka stanął w progu wiejskiej posiadłości Bazylego. Karol był bardzo przejęty ponieważ miał nadzieję od starca nauczyć się właściwie oceniać ludzi i rzeczy, a to było jedyne czego w swojej ocenie nie potrafił. – Dzień dobry! – przywitał się uprzejmie. - Po czym poznajesz, że dobry? – spytał Bazyli. - Pogoda jest ładna…? – Karol odpowiedział niepewnie. - Ładna, czyli jaka? - Słońce świeci. -To któregoś dnia nam nie świeciło? – mędrzec spojrzał z ukosa w oczy swojemu gościowi. -No nie, świeciło a jakże! Jak zwykle! – wykrzyknął rezolutnie Karol, zadowolony, że uniknął wpadki polegającej na przekonaniu, że jak słońce za chmurami, to nie świeci. - Czyli… dzień zwykły? – kiedy to mówił, dało się zauważyć jakiś cwaniacki błysk w oku starca. - Zwykły… - chłopiec powtórzył niepewnie i dodał prawie natychmiast – Nie! Niezwykły! Dzień niezwykły! - Cóż go takim czyni? – Bazyli wydawał się być zaciekawiony. - Ta wizyta! To, że jestem u pana! – Karol czuł, że odpowiedź może spodobać się gospodarzowi, więc odetchnął z ulgą, licząc, że zakończył ten nieco męczący go temat. - Jak więc chciałbyś prawidłowo nazwać ów dzień? – tym pytaniem starzec sprawił, że krew w Karolu zagotowała się i oczy błysnęły gniewem. - Irytujący! Ten dzień jest irytujący! – wykrzyknął młodzieniec czerwieniejąc na twarzy. - Hm… jak słyszę w przeciągu chwili nazwałeś ledwie zaczynający się dzień dobrym, zwykłym, niezwykłym i irytującym – Bazyli podrapał się po brodzie – Co to dla ciebie znaczy? - To znaczy, że za każdym razem źle oceniłem ten dzień! – Karol ukrył twarz w dłoniach, bo dał właśnie wyraz swojemu największemu strapieniu, był przekonany, że nie potrafi właściwie oceniać – Jak zwykle przeceniam lub nie doceniam! Nie umiem niczego właściwie ocenić! - Skoro za każdym razem oceniasz nieprawidłowo, to po co w ogóle oceniasz? –spytał Bazyli. Chłopiec zamyślił się bardzo głęboko. Mimo, iż był błyskotliwy, to nie umiał znaleźć sensownej odpowiedzi na to pytanie. Starzec odczekał chwilę, po czym podał Karolowi gorącą herbatę z miodem, którą wypili w milczeniu kontemplując jej smak i aromat. Od tamtej pory chłopiec stał się pierwszym i jedynym uczniem mędrca Bazylego, ponieważ zrozumiał, że brak rozwiązania, bywa najlepszym rozwiązaniem, a brak oceny stwarza okazję do obserwacji, doświadczania i akceptacji.


#coach #coaching #zmiana #akceptacja #ocena #online #pozytywna

autor: Agnieszka Wieland

25 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie